pablo: 6 lutego 2011, 13:09 | edytowany: 6 lutego 2011, ! . 9133

Money, money, money....

Drogi czytelniku, zanim zaczniesz czytać dalej, proszę Cię o to abyś zapomniał na chwilę o tym wszystkim, co czytasz i słyszysz codziennie. O tym, że niektórych pytań się nie zadaje, ponieważ odpowiedzi na nie są oczywiste. Jeśli zrzucisz z siebie cały ten niewygodny bagaż – zapraszam do lektury.

Dziś będzie o gospodarce, pieniądzu, kosztach i efektywności. Stare porzekadło mówi, że jeśli nie wiadomo, o co chodzi – chodzi o pieniądze. I nie inaczej jest teraz.

Raport ze spotkania Światowego Forum Ekonomicznego w Davos http://www3.weforum.org/docs/WEF_NR_More_credit_fewer_crises_2011.pdf stwierdza, że do podtrzymania wzrostu całej gospodarki światowej potrzebne są 103 bln dolarów w ciągu najbliższych 10 lat. Średnio daje to 10 bln dolarów rocznie. Roczne PKB całego świata to 62 bln dolarów. Prosty zabieg matematyczny daje wartość 16%. O tyle właśnie musi zwiększać się rocznie zadłużenie, aby światowe PKB rosło. Dla porównania weźmy QE2.0 serwowane przez FED – 0,6 bln. Rocznie świat potrzebuje ponad 15-krotnie więcej!

W odniesieniu do obecnych poziomów zadłużenia, konieczne jest PODWOJENIE wartości długu w ciągu najbliższych 10 lat.

Od razu nasuwa się pytanie: „Kto komu tyle pożyczy i na jaki procent?” Wiadomo, bowiem, że do zawarcie transakcji kredytowej potrzebne są 3 rzeczy: kredytobiorca, kredytodawca i cena kredytu, na którą godzą się obie strony. Zacznijmy od kredytobiorców. Dziś są nimi w zasadzie wszystkie możliwe podmioty. Poczynając od osób fizycznych, które zaciągają kredyty konsumpcyjne (kredyt hipoteczny jest kredytem konsumpcyjnym!), poprzez przedsiębiorców zaciągających kredyty inwestycyjne, lub takie które gwarantują utrzymanie płynności, a kończąc na jednostkach samorządowych, szpitalach, miastach i państwach. Czyli w zasadzie wszystkie istniejące podmioty. Kredytodawcą z kolei jest tzw. RYNEK. Umówmy się, że RYNEK to wszystkie podmioty posiadające kapitał, które chcą na tym kapitale zarabiać. Pozostaje jeszcze cena kredytu. Tą też reguluje RYNEK, a zależy ona od wielu czynników: Czy kredyt jest ryzykowny? Czy kredytobiorca ma dobrą historię kredytową? A przede wszystkim od tego czy kredytodawca ufa kredytobiorcy? Czyli czy myśli, że kredytobiorca będzie w stanie kredyt obsłużyć. Potwierdzeniem niech będą słowa JP Morgana podczas przesłuchania przed komisją badającą przyczyny paniki bankowej w 1907 roku:

Untermyer: Is not commercial credit based primarily upon money or property?

Morgan: No, sir. The first thing is character.

Untermyer: Before money or property?

Morgan: Before money or anything else. Money cannot buy it ... a man I do not trust could not get money from me on all the bonds in Christendom.

Najważniejsze jest, więc zaufanie. Im bardziej kredytodawca ufa kredytobiorcy, tym łatwiej udzieli kredytu i będzie on udzielony na atrakcyjnych warunkach. Z kolei utrata zaufania prowadzi do wzrostu ceny kredytu a w skrajnych przypadkach do jego całkowitego wstrzymania.

Obecnie (globalny przepływ środków finansowych) najlepszym wskaźnikiem zaufania jest cena kredytu. Niska cena (niskie oprocentowanie) oznacza, że kredytodawca ufa kredytobiorcom i akceptuje niską zapłatę ze swój pieniądz. Z kolei wyższa cena wskazuje, że zaufania jest mniejsze i, że kredytodawca żąda wyższego wynagrodzenia.

Oczywiście w tym momencie pojawia się kwestia tego, że np. kredyt hipoteczny w USA oparty jest o stopy procentowe ustalane przez FED (plus marża). A ten jest wszechmocny i kontroluje to, co dzieje się na rynkach. Na wykresie jasno widać, że FED zawsze goni rynek:

FED nie jest, więc wszechmocny, a jedynie dostosowuje się do wymagań stawianych przez RYNEK. (podobnie jest ze wszystkimi bankami centralnymi). Zostawmy, więc FED z jego darmowym pieniądzem i sprawdźmy, co dzieje się na rynku oprocentowania amerykańskich obligacji i bonów, które przecież uważane są za „papiery wolne od ryzyka”:

Wykres pochodzi stąd: http://ewtrendsandcharts.blogspot.com/

Dla Elliottowców mam jeszcze jeden wykres, który pochodzi stąd: http://danericselliottwaves.blogspot.com/2011/02/elliott-wave-update-4-february.html?utm_source=feedburner&utm_medium=feed&utm_campaign=Feed:+DanericsElliottWaves+(Daneric's+Elliott+Waves)

Widać coraz wyraźniej, że cena pieniądza rośnie. „Papiery wolne od ryzyka” stają się coraz bardziej ryzykowne. (Tak na marginesie to nie wiem, dlaczego miałyby być one wolne od ryzyka? Przecież każdy kraj może zbankrutować). Trend odejścia od ryzyka jest widoczny na innych rynkach papierów skarbowych, w tym polskich.

Ale wróćmy do rozważań o światowej gospodarce. Eksperci twierdzą, że do rozwoju potrzebny jest dług. Jeśli nowego długu nie będzie – nie będzie rozwoju. Do wyliczeń ekspertów należy także dodać coraz wyższe koszty obsługi istniejącego długu – w związku z wzrostem kosztu pieniądza.

Moim zdaniem widoczne trendy w koszcie pieniądza pozwalają na postawienie hipotezy, że Świat nie będzie w stanie „wystarczająco” się zadłużyć, aby utrzymać obecną ścieżkę rozwoju. Główną przyczyną jest topniejące zaufanie w świecie finansów (rosnący koszt pieniądza). Kolejną przyczyną jest obustronna niechęć do tworzenia nowego długu – z jednej strony mamy ostrożnych kredytodawców, a z drugiej kredytobiorców, którzy mniej ochoczo po nowy dług sięgają. O tym trendzie pisałem tu: http://pablo.analiza-gieldowa.pl/artykuly_analizy/437/inflacja__po_raz_ostatni.html

Światowa gospodarka doszła, więc do ściany, o która za chwilę uderzy i będzie musiała się obudzić z kredytowego letargu. Moim zdaniem, skutki takiego przebudzenia są mało przyjemne, ale mimo to przewidywalne.

Po pierwsze, jeszcze bardziej wzrośnie koszt pieniądza, co doprowadzi do załamania akcji kredytowych na całym świecie. Będzie się to odnosiło do wszystkich uczestników rynku kapitałowego. I o ile, dla prywatnych podmiotów, może to oznaczać wprowadzenie cięć w budżetach domowych i obniżenie poziomu życia do realnych poziomów (koniec życia na kredyt), to dla budżetów miast czy państw będzie to prawdziwą katastrofą. Związane jest to z tym, że większość długu publicznego to papiery o krótkim terminie zapadalności (max 2-3 lata). W okresie wzajemnego zaufania rolowanie tych papierów nie było problemem, jednak, jeśli zaufania zabraknie, skutkiem będzie wzrost oprocentowania a w najgorszym przypadku kompletne załamanie rynku. Najszybciej „ukarane” zostaną państwa o słabszych ratingach, takie jak kraje PIIGS czy Polska, a później kryzys rozleje się na pozostałe kraje.

Zdaję sobie sprawę, że dziś scenariusze takie wydają się kompletnie nierealne, jednak jak wykazali autorzy „This time will be different”, bankructwa krajów są normą, natomiast „nienormalna” jest obecna tendencja, w której tak mały procent krajów przechodzi proces restrukturyzacji długu. Należy, więc przygotować się na odwrócenie tej tendencji. Wykres ze strony autorki: http://www.voxeu.org/index.php?q=node/1067

Po drugie, w nawiązaniu do poruszonego wcześniej wstrzymania dostępności kredytu, powinna pojawić się panika bankowa związana z niedostateczną płynnością. Głównym powodem niedostatecznej płynności będzie stopień „zlewarowania” całej gospodarki. Ekstremalnymi przykładami są rynki finansowe, na których posiłkowanie się dźwignią finansową (nawet kilkaset razy) jest ogólnie akceptowaną normą. Z kolei cały system bankowy oparty jest o nierównowagę pomiędzy depozytami a kredytami. Bankowe portfele mają więcej kredytów niż depozytów. Depozyty są krótkoterminowe (np. lokata roczna) a kredyty długoterminowe (30letnia hipoteka). Prowadzi to do nierównowagi, która nie może być utrzymana przez dłuższy okres. W gospodarkach takich jak USA załamanie powinno być silniejsze niż w Polsce. Jednak jak zauważyli autorzy raportu NBP http://nbp.pl/home.aspx?f=/publikacje/rynek_nieruchomosci/index2.html - wykresy na stronie 9, system bankowy w Polsce od 2007 roku jest “pod kreską” – kredyty przewyższają depozyty, co może doprowadzić do problemów z płynnością.

W momencie (to będzie MOMENT, przygotowywany przez długotrwały proces), w którym depozytariusze ruszą do banku po SWOJE oszczędności, system załamie się w ciągu kilku godzin. Wiem, że stukacie się w głowę czytając te słowa, ale na potwierdzenie mam cytat: http://www.marketoracle.co.uk/Article25970.html

"On Thursday [the 18th], at about 11 o’clock in the morning, the Federal Reserve noticed a tremendous drawdown of money market accounts in the United States to a tune of $550 billion being drawn out in a matter of an hour or two. The Treasury opened up its window to help. They pumped $105 billion into the system and quickly realized that they could not stem the tide. We were having an electronic run on the banks.

They decided to close the operation, close down the money accounts, and announce a guarantee of $250,000 per account so there wouldn’t be further panic and there. And that’s what actually happened. If they had not done that their estimation was that by two o’clock that afternoon, $5.5 trillion would have been drawn out of the money market system of the United States, would have collapsed the entire economy of the United States, and within 24 hours the world economy would have collapsed.

Now we talked at that time about what would have happened if that happened. It would have been the end of our economic system and our political system as we know it."

Nie wydaje mi się, że kolejnym razem uda się powstrzymać opisane powyżej próby „wypłacenia” pieniędzy z banków. I taki będzie koniec “New Economy”. Gospodarki opartej o konsumpcję na kredyt. Co pojawi się w jej miejsce? Nie wiem. Ale wiem, że proces już się rozpoczął i nie ma takiej siły, która mogłaby go powstrzymać.

© pablo

~anonim • 6 lutego 2011, 14:58 !

O.K, tak mogłoby się stać, ale zawsze przecież może wystąpić duża inflacja, która ułatwiłaby wywiązanie się dłużników z zobowiązań...

Brak awatara

pablo • 6 lutego 2011, 15:06 !

@anonim - a co masz na myśli mówiąc "inflacja"?

pablo

~anonim • 6 lutego 2011, 15:41 !

Ok.To wszystko pięknie wyjasnia jakie sa zasady tej gry i do czego ona prowadzi.Jedno jest tylko dla mnie zatrwazajace, ze moze komus zalezy na bankructwie panstw , zeby przejac wladze i ustanowic rzad swiatowy.Juz wielu probowalo zawladnac wladze nad swiatem i nikomu sie to nie udalo, moze tym razem sie uda .Nie od dzis wiadomo ,ze pieniadz rzadzi swiatem.

Brak awatara

pablo • 6 lutego 2011, 15:50 !

@anonim (podpisujcie się, co)

nie wiem czy komuś zależy na przejęciu władzy nad światem. Całkiem możliwe, że władza już została przejęta, a ludzie wpędzeni w niewolniczy system (musisz harować kilkanaście godzin dziennie aby spłacać duży kredyt hipoteczny). A może ludzie sami zgotowali sobie ten los...? Tego nie wiem.

Podobno każda demokracja dąży do samozagłady, a na jej gruzach powstaje coś nowego - ale nigdy wiecznego. Z moich obserwacji wynika, że ludzie przez stulecia próbowali już wszystkiego i wszystko zawodzi. Upadału cesarstwa, demokracje, królestwa, republiki, dyktatury, socjalizmy, komunizmy.... Nic nie trwa wiecznie. Wydaje mi się, że jesteśmy w trakcie procesu transformacji, który może potrwać nawet kilkadziesiąt lat. To co powstanie później - będzie traktowane jako powiew świerzości i coś co będzie "na stałe". Oczywiście do czasu aż się zawali...

pablo

~anonim • 6 lutego 2011, 16:30 !

Moze systemy sie zmieniaja ale czlowiek-jego charakter- juz nie za bardzo.Dzisiejsze casy daja o wiele wieksze pole do popisu niz dawniej.Ok.Transformacja - zgoda, jezeli nie jest zwiazana z teorią eugeniki. Niby walczy sie z glodem, a jednoczesnie pozwala aby fundusze hedge, podnosily sztucznie ceny zywnosci.Teraz jest szukanie kozla ofiarnego.Pluje nam sie w oczy i mowi ,ze deszcz pada.

Brak awatara

pablo • 6 lutego 2011, 16:41 !

@anonim

zgadzam się z Tobą. Dlatego pisałem w prognozach na rok 2011 o tym, że zbudowane zostaną podwaliny pod rewolucję antybankową. Na przykładzie Egiptu widać, że każde społeczeństwo, ma swoją :granicę bólu". Egipcjanie już tam są. Kto następny? Kiedy przyjdzie czas na Polskę? a kiedy na USA?

Transformacja - na tym polega urok rewolucji, że nikt nie wie w którą stronę skieruje się tłum. Jedno jest pewne - nie będzie to system oparty o kreację pieniądza :)

pablo

~anonim • 6 lutego 2011, 21:57 !

Żadna rewolucja nic nie zmieni ponieważ ludzie nie rozumieją systemu,gdyby rozumieli to nie powstałby.Jeśli będzie rewolucja to tylko po to by jeszcze bardziej przykręcić śrubę a w trakcie jej trwania pozbyć się najbardziej zbuntowanych przedstawionych jako przyczynę problemów.Cytując klasyka 'Ludzie nie zdają sobie sprawy jak dużo trzeba zmienić by wszystko zostało po staremu"

Brak awatara

pablo • 6 lutego 2011, 22:39 !

@anonim

podoba mi się cytat :)

a może każdy system się po pewnym czasie rozpada, bo zbyt wielu zaczyna rozumieć jak on działa...?

Zawsze obnażone zostają nadużycia i korupcja - niezależnie od systemu. I wtedy jest koniec

pablo

~Ciułacz • 7 lutego 2011, 00:08 !

Hm ... a kto powiedział że ciągle musi być wzrost gospodarczy, przecież możemy być w stagnacji a nawet w recesji czyli możemy się cofać, zapewniam Cie da się z tym żyć.

Generalnie to człowiek ma tendencje gonić tych najlepszych starając się im dorównać lub prześcignąć, a jak wiemy mamy jeszcze sporo krajów rozwijających się, wiec będzie parcie w górę, a te co niby już się rozwinęły to co staną w miejscu i te inne je dogonią ? może ale gonitwa się nie skończy.

Jeszcze przez długie wieki będziemy posługiwać się jakimś tam pieniądzem, co najwyżej co jakiś tam czas będą obcinać po kilka zer.

W społeczeństwach bardzo rozwiniętych może być tendencja do socjalizmu czy komunizmu ale globalnie to jeszcze długo nie bo kto zechce utrzymywać Afrykę ?Tam jak będą mieć dobra opiekę zdrowotna i jedzenia pod dostatkiem to się rozmnożą jak mrówki ale pracować się nie chce a ciągle maja postawę roszczeniową, a w dodatku niskie IQ.

Niema co się przejmować tylko rękawy zakasać i myśleć o sobie i rodzinie :-)))

Brak awatara

pablo • 7 lutego 2011, 07:16 !

@Ciułacz

owszem, wzrost wcale nie jest konieczny. Z tym, że jego brak prowadzi do tego samego - zwiększonych potrzeb pożyczkowych ze strony państw.

Obcinanie zer w pieniądzu - jakie to proste... Ale przecież trzeba kogoś tym zabiegiem "okraść", prawda? To znaczy tych, któzy mają oszczędności. Zdewaluować walutę i okraść oszczędzających z wartości nabywczej. Zauważ jednak, że tych oszczędności w skali globy jest dużo mniej niż długów. Nawet zabieg kradzieży wszsytkich oszczędności, problemu długu nie rozwiąże.

A Twój komentarz na temat Afryki jest poniżej jakiegokolwiek poziomu akceptowanego przez cywilizowanego człowieka. Mam tylko nadzieję, że kiedyś Ciebie i Twoją rodzinę spotka sytuacja, w której będziecie musieli przeżyć cały tydzień na budżecie poniżej 1$/głowę/dziennie. (oczywiście, że wszystko dobrze się skończy)

Zamieszki w Afreyce Północnej nie są spowodowane "postawą roszczeniową", ale biedą. Akty samospalenie to akty desperacji a nie manifestacja postawy roszczeniowej. Chyba, że postawą taką jest to, że ludzie chcą pracować i za zarobione środki utrzymać siebie i swoją rodzinę

pozdr

pablo

~anonim 16:30 • 7 lutego 2011, 11:06 !

Pablo ludzie nie rozumieją i wcale się nie uczą,mogę sypać przykładami ale jako spostrzegawczy obserwator widzisz je codziennie.Podam jeden który pozbawił mnie wszelkich złudzeń- zadawałem pytania znajomym posiadającym lub starającym się o kredyt (60% wyższe wykształcenie) oraz personelowi wielu banków i nie mówię tu o sprzątaczkach i ochronie(z racji wykonywanej pracy między 2002-2007r obsługiwałem wiele placówek).Dlaczego?-pomnażanie pieniędzy na lokacie wpłacanych przez Kowalskiego do banku jest opisywane tak dalece odmiennymi terminami od tej samej operacji dokonywanej przez ten sam bank niejednokrotnie tymi samymi pieniędzmi względem Wiśniewskiego?Skoro bank pożycza Wiśniewskiemu to dlaczego pożyczanie Kowalskiego dla banku jest nazywane lokatą,oraz skoro Kowalski lokuje w banku to czy bank nie lokuje u Wiśniewskiego.W zależności od inteligencji rozmówcy rozszerzałem pytania o model gdzie Kowalski wie o Wiśniewskim,rzeczywistych kosztach generowanych przez pośrednika(bank)gdy cele oszczędzania Kowalskiego są zbieżne z celem pożyczki Wiśniewskiego lub rozbieżne,roli rezerwy obowiązkowej oraz roli zapadalności poszczególnych etapów w czasie.Wnioski-w bankach pracują urzędasy z mentalnością urzędników państwowych mających blade pojęcie o konsekwencji swoich poczynań na realną gospodarkę,wykształcenie w żadnym przypadku nie jest przepustką do wiedzy o realnej gospodarce .

Brak awatara

~farel • 7 lutego 2011, 13:28 !

Pablo,

piszesz o szacunkach, że światowa gospodarka potrzebuje 103 bln dolarów nowego długu do 2020. Ale czy nie może być tak że państwa powoli przestaną brnąc w pułapkę długu? Np Niemcy podejmują radykalne kroki aby ograniczyć przyrost długu, tak samo może być w usa po dojściu do władzy republikanów gdzie coraz większą rolę odgrywa wolnościowe skrzydoło tea party. Owszem Grecja czy Irlandia zapewne upadną, ale czy reszta świata będzie jak stado baranów biec w stronę bankructwa?

Brak awatara

~wykresy-gieldowe • 7 lutego 2011, 15:17 !

Obawiam się, że na siłe starasz się udowodnić z góry obraną tezę. Stąd zapewne cała masa drobnych błędów technicznych w poszczególnych argumentach (np. koszt kredytu po wiarygodność kredytobiorcu oraz element inflacyjny, tylko w niektórych krajach banki mają więcej kredytow niż depozytów, do tego całość oparta na "stwierdzeniu expertów"). Dobierasz argumenty do wniosku a nie wiosek wyciągasz z faktów - i to Cię sprowadza na manowce.

Przy okazji. Bardzo ciekawie wygłada wig20usd (linia trendu i średnia 200-tygodniowa). Ciekawie wygłada też dywergencja między wigami a resztą świata od początku grudnia.

Brak awatara

pablo • 7 lutego 2011, 20:22 !

@anonim

Skoro ludzie nie rozumieją świata w jakim żyją - a niestety muszę się zgodzić - to nie oznacza, że nie możemy prowadzić dyskusji i snuc scenariuszy :) Obecnie czytam "Psychologię tłumu" - wg autora tłum (czyli np wszyscy inwestorzy) charakteryzuje się:

1. Impulsywnością, zmiennością i drażliwością,

2. Podatnością na sugestie i łatwowiernością,

3. Przesadą i prostotą uczuć (rozumowania)

Brzmi znajomo? Jeśli dodać do tego symbol/fetysz wokół którego się gromadzą, to mamy idealną mieszankę, która tworzy stado tratujące się nawzajem aby zdobyć pieniądz (symbol)

@farel

Ok, załóżmy, że dług przestaje być modny. Załóżmy, że Polska mówi, że obligacje spłaci, a nie zroluje. Tylko jak zapłaci za taki manewr? Skoro konieczne są zabiegi związane z OFE (wcale nie jestem obrońcą owego systemu) to nie świadczy to dobrze o finansach państwa. Myślę, że niedługo Naród sam poprosi Balcerowicza o kolejną terapię szokową :) A to już byłoby coś...

@wykresy-giełdowe

Szczerze mówiąc nie wiem jakie błędy masz na myśli. Czy możesz być bardziej precyzyjny?

Podaj proszę przykład kraju, w którym oszczędności jest więcej niż kredytów. Myślę, że tak łatwo Ci nie pójdzie.

Dywergencje - spójrz na wykres giełdy Tureckiej - wygląda jeszcze gorzej od naszej.

pablo

pablo • 7 lutego 2011, 20:27 !

vasco

dzięki za wywiad, właśnie się za niego zabieram :)

pozdr

pablo

pablo • 8 lutego 2011, 06:28 !

obcięło resztę komentarza:

to samo co opisywałęm ja, tylko z nieco innej perspektywy. Inflacja nie jest problemem. Cały iluzoryczny "majątek" zeżre deflacja.

Be safe

pablo

~anonim • 10 lutego 2011, 22:39 !

Kraje bez dlugu-prosze bardzo: Libia, Chile -nieznaczne zadluzenie dzieki dobrej polityce gospodarczej może Estonia, ale to sie pewnie teraz zmieni po wejsciu(Estoni) do strefy euro.Pieniadz jest obecnie tworzony hurtowo w systemie bankowym,będacych wlasnoscią malych elitarnych grup interesów, które otrzymały licencje na fabrykowanie i dostarczanie dlugu.Dlug nalezy zwrócić(wraz z odsetkami) z prawdziwej gospodarki ! W rezultacie te grupy nieustannie koncentrują posiadanie i wladzę nad wszystkimi gospodarkami.Reszta z nas musi zarabiać pieniądze zamiast je po prostu fabrykować..Klasa srednia placi czynsz, albo splaca dlug hipoteczny- To jest niewolnictwo zarobkowe, zgadza się.

Brak awatara

pablo • 12 lutego 2011, 10:59 !

@anonim - Libia i Chile - w sumie może to dobre miejsca żeby "przeczekać" najbliższe kilka lat :) Bo nie wydaje mi się, żeby tak małe gospodarki wyciągnęły z zapaści resztę świata :)

A w procesie tworzenia pieniądza czynnie uczestniczymy wszyscy - każda pożyczka "chwilówka" czy kredyt hipoteczny to kolejna cegiełka w śwaitowej piramidce. Ostatnio słyszałem opinię, że jeśli komuś nie podoba się obecny system (finansowa globalizacja) to wystarczy, żeby udał się do banku, zlikwidował lokaty i wybrał wszystkie pieniądze. Ponieważ cały system bankowy jest "zlewarowany", do zawalenia się piramidki wystarczy aby tylko część depozytariuszy podjęła takie kroki. W bilansach banków zostaną tylko kredyty i "papiery wartościowe" a nie będzie pieniędzy. A "papier wartościowy" jest wartościowty tylko wtedy, gdy jest chętny do jego kupna.

pablo

pablo • 26 lutego 2011, 14:42 !

No to Libia chyba odpada jako "bezpieczna przystań"....

pablo

Dodawanie komentarzy dostępne jest tylko dla zarejestrowanych i zalogowanych użytkowników. Zarejestruj się by móc skomentować ten wpis.

Profil

Analityk: pablo

  • + statystyki

  • + o sobie

Shoutbox: pablo

 

« Archiwum: Sierpień 2019 »
PoWtŚrCzPtSoNd
01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031