pablo: 14 grudnia 2010, 21:38 | edytowany: 14 grudnia 2010, ! . 7504

Inflacja - po raz ostatni

Inflacja to ostatnio słowo wytrych. Otwiera wrota do niekontrolowanych wzrostów na rynkach akcji i surowców – szczególnie złota i srebra jako ostatniej deski ratunku dla lokowania kapitału. I o ile powrót do walut opartych o złoto wydaje się prawdopodobny, to moim zdaniem, nie nastąpi to momentalnie. Wcześniej czeka nas deflacyjny krach.

Prawda, że łatwiej i przyjemniej byłoby „wydrukować” sobie zielony bilet, aby na stałe opuścić stację KRYZYS? Cóż nie jest to takie łatwe, jak głosi powszechnie powtarzana opinia.

Aby móc zmagać się z inflacją i deflacją musimy sięgnąć do historii myśli ekonomicznej. W zasadzie każdy znany ekonomista (w historii i obecnie) ma jakąś opinię na temat podaży pieniądza. Zacznijmy od tego, co było: Począwszy od lat 70-tych XX wieku mieliśmy wielki powrót TEORII ILOŚCIOWEJ PIENIĄDZA http://pl.wikipedia.org/wiki/Ilo%C5%9Bciowa_teoria_pieni%C4%85dza

Wykres przedstawia miarę pieniądza M3 http://en.wikipedia.org/wiki/Money_supply w USA począwszy od 1960 roku – ujęcie miesięczne:

Lewa skala i ciągła linia na wykresie to dynamika zmiany podaży pieniądza. Jeśli znajduje się powyżej zera, oznacza to, że mamy do czynienia z inflacją – czyli wzrostem ilości pieniądza w obiegu. Początek lat 70-tych to kryzys w USA i staglflacja. A więc stagnacja gospodarcza połączona z rosnącymi wycenami – spowodowanym kreacją pieniądza. Na uwagę zasługują wartości pieniądza. W roku 1970 było to mniej niż 1 bln dolarów (1 000 000 000 000). Obecnie wartość ta jest 14krotnie wyższa (14 bln).

Na przestrzeni lat dynamika spadała (dołki w 1994 i 2004 roku) i rosła (szczyty 2002 i 2008). Ale jeszcze nigdy w historii nie zanotowano wartości ujemnych – czyli deflacji. Teoria ilościowa święciła triumfy. Do czasu, gdy nadeszła zima 2009 roku. Po raz pierwszy w ciągu 50 lat pieniądza zaczęło być mniej. Deflacja stała się faktem.

Oczywiście odczyty dynamiki są opóźnione o kilkanaście miesięcy względem rynku akcji. Co to oznacza? To, że obecne odczyty są „rzutem” tego, co działo się na akcjach latem 2009 roku. Indeksy były około 10% niżej niż dziś.

I teraz mamy dwie drogi. Albo akcje mają rację i będą szły w górę, albo mamy do czynienia z deflacją i obecne wyceny są nieadekwatne do rzeczywistości. Ja skłaniałbym się ku tej drugiej tezie. Jeśli bowiem miałaby nadejść hiperinflacja to, dlaczego akcje są takie tanie? No i skąd w ogóle tak głęboka korekta? Otóż bierze się to stąd, że hiperinflacja to bujda. Szczegółowy opis procesu znajduje się tu: http://pablo.analiza-gieldowa.pl/artykuly_analizy/397/czy_warto_byc_kontrarianinem.html

QE2.0 to 600 mld (0,6bln) czyli 4,3% wartości całego M3. To wartość porównywalne z tempem kurczenia się M3. Czy to ma być powód tej hiperinflacji? Aby ona nastąpiła pieniądze musi ktoś pożyczyć. I najlepiej kupić dom na kredyt. A tak się nie dzieje. Tu amerykański zegar długu: http://www.usdebtclock.org/ Zegar tyka “w dół” – spadają Personal Debt, Mortgage Debt i Small Business Asstets i Corporation Assets. Osoby fizyczne zamiast się zadłużać długi spłacają, a wycena aktywów małych przedsiębiorstw i korporacji spada. To nie jest inflacja.

Dla porządku muszę powiedzieć, że rośnie M2 – za sprawą zadłużania się państwa. Chyba tylko do wyborów, bo skoro obywatele oszczędzają, to wybiorą „oszczędnych” przedstawicieli.

Na zakończenie chciałbym uświadomić skalę problemu. Deflacja w Japonii była (jest) tylko japońska. To co obserwujemy jest globalne. Globalne są spekulacje walutowe, towarowe, akcyjne. Globalna jest (ciągle jest) bańka na nieruchomościach. Powietrze z balona jeszcze do końca nie uciekło.

Ostatnio słyszałem w radio informację o tym, że Polacy na potęgę kupują nieruchomości za granicą. Mieszkania w Irlandii, a apartamenty wakacyjne w Bułgarii. Kupują, bo „taniej już nie będzie”. Tu obrazek, który odnosi się do cen ziemi w Japonii:

Spadki cen akcji i nieruchomości jeszcze się nie skończyły. Taniej dopiero będzie.

© pablo

~anonim • 14 grudnia 2010, 22:33 !

proszę nie przejować się komentarzami, zamiast samemu coś pokazać to zawsze się znajdą tacy co skrytykują. a analizy jak najbardziej są konkretne a nie "będzie rosło chyba że spadnie".

Brak awatara

~Bądz elastyczny • 14 grudnia 2010, 23:59 !

Pablo pisałem o swoich racjach nie z punktu widzenia inflacji a z punktu widzenia danych wynikających z analizy technicznej i jej uzasadnienia statystykami sygnałów choćby opisane przez Wojciecha Białka Cyklu Prezydenckiego.Jesli napisałbys ,że przebadałeś 100lat giełdy i w tym czasie dane zachowanie pozimu inflacji wskazywało na to i wtedy stało sie to i to ,to ok mamy twarde dane i możemy podjać ryzyko z jakimś poziomem prawdopodobieństwa ,a tak jak P.Białek pisze ,że nigdy indeksy nie spadały w przeciągu 80 lat a ty piszesz ,że będzie spadać bo .............to na czym lepiej się oprzeć na przypuszczeniach czy na twardych danych i 100% na chwile obecna statystycznych danych mówiących choćby o minimalnych wzrostach.Jestem zwolennikiem takiego inwestowania ,a analizy P.Białka podaje jako przykład dużego prawdopodobieństaw zaistnienia sytuacji opisanej w analizie.Sam właśnie tak robię każdą metodą analityczna badam statystycznie abym wiedziął na ile przypadków zarobie .Jeśli w 8 na 10 to jest ok.choć mam i takie które na 25 maja 25 prawidłowych wskazań,ale to nie o mnie mowa.Zwracam Ci tylko uwage ,ze ignorujesz twarde dane a sam podobnych nie przedstawiasz .Zrób kotra badania do teori ,że w długim terminie będzie spadać uzasadnij statystycznie a nie powiem ani słowa wrecz napiszę list pochwalny i będę polecał "gdzie sie da ".Cały czas sie zgadzam ,że stoimi przed większa korekta ,ale nie armagedonem.

Brak awatara

~anonim • 15 grudnia 2010, 00:15 !

Do bądź elastyczny;

We wpisie mowa jest o przyszłej deflacji a nie o tym że w 2011 na giełdach będą spadki.Pan Białek którego cytujesz po 2011 też przewiduje niezłe zjazdy.Deflacja często się nie zdarza żeby móc badać to zjawisko statystycznie.

Brak awatara

~Bądz elastyczny • 15 grudnia 2010, 00:30 !

W swoim poprzednim wpisie odnosze się głównie do wpisu poprzedniego Pablo z RGR i mega spadkami.Nie mam najmniejszego celu umniejszać wartości jakichkolwiek analiz ,ani komukolwiek urągać ,zwracam tylko uwage na twarde dane.A osoby czytające powinny na takich danych opierać swoje decyzje inwestycyjne przynajmniej tak wynika z moich analiz tranzakcji

Brak awatara

~Bądz elastyczny • 15 grudnia 2010, 01:00 !

Jeszcze dopiszę: skoro deflacja nie jest zjawiskiem które da sie zbadać statystycznie to może jest to strata czasu i lepiej go poświecic na coś co da określone prawdopodobieństwo sukcesu najlepiej bliskie 100% ? niż pisać o czymś na czym nie da się zarobić no bo jak zawrzeć pod to tranzakcje.No chyba ,że jest to wpis który należy traktować w innych kategoriach np. ciekawostki to ok.

A P.Białka daję za przykład dlatego ,że analizy sa konkretne i na podstawie nich można podjąć decyzje inwestycyjne z jakim prawdopodbieństwem sukcesu .Oczywiscie nie powinno się podejmowac decyzji bez systemu inwestycyjnego ,albo regół którymi bezwzglednie posługujemy się podczas inwestowania.

Na tym kończę wpisy na blogu.Napisał to tylko po to aby dać do myslenia autorowi (autor napewno jest osoba inteligentną ,tylko inteligęcje tą mógłby nakierowac na metody dające precyzyjniejsze odpowiedzi niż nie powstała formacja RGR i danych bez poparcia statystycznego) i aby osoby czytające nie zapominały w związku z tragiczna wizją na lata o akcjach,a co najgorsze na lata nie załadowały się w pozycji krótkich.

Brak awatara

pablo • 15 grudnia 2010, 09:35 !

@anonim dzięki za wsparcie; wybierz sobie jakiegoś nick'a żeby było wiadomo z którym anonimem się rozmawia :)

@Bądź elastyczny - również cenię W. Białka za jego wpisy, ale czasami się z nim nie zgadzam. Tak jest w przypadku analizy cyklu prezydenckiego. Rozmiar obecnego kryzysu jest dużo większy niż większości się wydaje. Nie można "liniowo" podchodzić do tego co się dzieje. Nie wydaje mi się że Obama czy Bernanke są w stanie cokolwiek zrobić aby uratować gospodarkę. Na to jest za późno. I zawsze tak będzie. Prosta logika mówi, że zachodni świat skonsumował już wszystko co uda mu się wyprodukować w ciągu najbliższych 20-30 lat(średnia długość kredytu hipotecznego). Tego się nie oszuka.

Mam nadzieję, że zmienisz zdanie i będziesz jeszcze pisał komentarze. A odnośnie statystyki, to wydaje mi się że p. Białek jest w tym bardzo dobry i sprawia mu to przyjemność. Ja z kolei jestem "fantastą", który próbuje przewidzieć przyszłość. Nie w oparciu o statystykę.

pozdrawiam

pablo

~podtworca • 15 grudnia 2010, 18:31 !

@pablo

Choć nie podzielam Twojej wizji tego RGRa, to również obstawiam bessę w przyszłym roku. Deflacyjna bessa w USA przed i w trakcie II Wojny:

http://4.bp.blogspot.com/_L34e2Z0R35Q/TQZqLbSVowI/AAAAAAAACqI/UDDbBnWgSe0/s1600/s%2526p500_w.csv.15538.png

jest jedną z analogii historycznych do obecnej sytuacji. Jak widać wtedy dołki zostały przebite. Druga popularna analogia to 76-sty, tylko że wtedy dolar nie był już oparty o złoto i można go było drukować:

http://4.bp.blogspot.com/_L34e2Z0R35Q/TQZp8NP2KHI/AAAAAAAACqA/g1vMqJ8QQc8/s1600/s%2526p500_w.csv.1558.png

Akcje ledwie stały w miejscu a inflacja szalała, co widać na wykresach obligacji:

http://stooq.pl/q/?s=10us

Brak awatara

~podtworca • 15 grudnia 2010, 18:31 !

Akcje ledwie stały w miejscu a inflacja szalała, co widać na wykresach obligacji:

http://stooq.pl/q/?s=10us

Brak awatara

~podtworca • 15 grudnia 2010, 18:33 !

Dzisiaj kiedy społeczeństwo się delewaruje i ludzie niejednokrotnie spłacają mieszkania warte mniej niż pozostały do spłacenia kredyt (a kredyt oparty jest o stopę procentową obligacji) inflacja lat 70-tych zabiłaby system w obecnym kształcie. Na chłopski rozum to wygląda podobnie do Japonii sprzed 10 lat lub lat 30-40stych XX wieku.

Jeszcze jeden argument przemawia za wielkimi spadkami - rok temu 80% blogerów wieszczyła powrót bessy i wielkie C a dzisiaj zagryźliby tych, którzy obstawiają nowe dołki :)

PS Zróbcie coś z tym systemem dodawania komentarzy, bo jest beznadziejny, wycina posty!

Brak awatara

pablo • 15 grudnia 2010, 20:55 !

@podtwowca

no i chyba się system wywali. Będzie tak jak piszesz - stopy w górę (nie chodzi o inflację ale o ryzyko bankructwa) --> raty kredytów w górę --> coraz więcej niespłacających --> coraz więcej forclosures --> topnieją zapisy w bankach --> wszystko jest polewarowane, więc nie ma już czym podpierać --> margin calls ---> panika spowodowana brakiem gotówki --> wywalanie aktywów --> i na samym końcu panika i kolejki pod bankami

kolejność może się nieco zmieniać, ale myślę, że wszystko to obejrzymy

pzdr

pablo

Dodawanie komentarzy dostępne jest tylko dla zarejestrowanych i zalogowanych użytkowników. Zarejestruj się by móc skomentować ten wpis.

Profil

Analityk: pablo

  • + statystyki

  • + o sobie

Shoutbox: pablo

 

« Archiwum: Sierpień 2019 »
PoWtŚrCzPtSoNd
01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031