pablo: 7 listopada 2010, 12:34 ! . 4686

Po pierwsze płynność głupcze!

Gospodarka już się tak nie liczy jak płynność. O niczym innym nie mówi się tak dużo jak o „luzowaniu ilościowym”, które ma doprowadzić do poprawy dostępności kredytu, wzrostu konsumpcji i powrotu na ścieżkę dynamicznych wzrostów. Proste jak drut…

Dzisiejszy wpis chciałbym podzielić na kilka sekcji. Na początek SENTYMENT:

Na wykresie (z blogu Wojciecha Białka http://wojciechbialek.blox.pl/html ) mamy porównanie liczby byków i niedźwiedzi z Amerykańskiego Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Optymizm inwestorów jest porównywalny z rokiem 2007 i 2008 – zaraz przed spektakularnymi spadkami.

Na dokładkę mamy kilka cytatów:

„…„Bycze” nastawienie do aktywów ze wschodzących gospodarek demonstruje m.in. guru inwestorów Mark Mobius, zarządzający funduszami Templeton Asset Management. – Jestem optymistą. Nie widzę żadnego ryzyka w bliskiej przyszłości. Obecna sytuacja może trwać przez lata – deklaruje Mobius i jako jeden z powodów swojego optymizmu wskazuje QE realizowane przez Fed…..” – parkiet.com

“…Od wszystkich tych obaw i zależności silniejszy okazał się prosty fakt, że mamy hossę. Długoterminowy trend wzrostowy tym razem nawet nie tyle obronną ręką wyszedł z opresji, co wręcz tej – niemal pewnej, jak się mogło wydawać – opresji właściwie uniknął. Nie bez powodu zwolennicy analizy technicznej już dawno temu wymyślili maksymy takie jak „trend jest twoim przyjacielem” (trend is your friend) lub „nie walcz z trendem”…..” parkiet.com

“…Krzysztof Bednarczyk - zarządzający w Idea TFI

Pierwsze reakcje rynków finansowych na działania Rezerwy Federalnej pokazały, że inwestorzy bardzo optymistycznie odebrali decyzję o kontynuacji programu tzw. luzowania ilościowego, QE2. […]. Uważam, że kontynuacja programu „wpompowywania” ogromnych ilości pieniędzy w system finansowy podtrzyma hossę na rynkach akcji i na rynku obligacji w Stanach Zjednoczonych. To oczywiście automatycznie spowoduje dalszy wzrost indeksów na naszej giełdzie…” parkiet.com

Widzimy, że profesjonaliści są zgodni: nie ma żadnego ryzyka (M. Mobius), więc trzeba trzymać się trendu (T. Hońdo) bo wzrosty są oczywiste i nastąpią automatycznie (K. Bednarczyk). Do tego trzeba dodać triumf byków na wszelakich forach internetowych (mnie się też dostało od Karnaka :), którzy w mniej lub bardziej kulturalny sposób wyśmiewają niedźwiedzi, jako nieudaczników, którzy nie potrafią grać z trendem. Cóż, chcąc nie chcąc trzeba się z tym zgodzić, bo stan portfela najlepiej oddaje trafność prognozy. Nie przeszkadza to jednak snuć scenariuszy.

Wróćmy na chwilę do QE2.0. FED odkupi od swoich Primary Dealers amerykańskie papiery skarbowe, które ciągle uważane są za papiery wolne od ryzyka. Czyli FED tak naprawdę ryzykuje niewiele. Z kolei banki pozbędą się ze swoich portfeli najbezpieczniejszych posiadanych aktywów i dostaną w zamian gotówkę. Teoretycznie gotówka ma być przeznaczona na kredyty – głównie dla małych i średnich firm i osób prywatnych, które dzięki dostępności taniego kredytu zaczną inwestować, zatrudniać i cała gospodarka się rozhuśta. Ostatnie dane ankietowe z USA http://www.ny.frb.org/newsevents/news/regional_outreach/2010/an101018.html - załóżmy że wierzymy w to co znajdujemy na stronach FED) pokazują, że w sumie chętni na kredyt są, ale banki nie chcą im go udzielić, bo uważają, że kredyty są zbyt ryzykowne. Czyli dodatkowa gotówka powinna pomóc, prawda? Nie. Bo skoro banki mogą pożyczyć pieniądze z FED prawie za darmo (poniżej 0,25%) a mimo to nie chcą udzielać kredytów, to pozbycie się najbezpieczniejszych aktywów i zamiana ich na gotówkę nie zrobi ŻADNEJ różnicy. Możliwe, że nawet sprawi, że akceptacja wniosku będzie jeszcze trudniejsza.

Ale przecież inflację (bo przecież o to chodzi) wywołać można jeszcze inaczej. Ponownie nadmuchać balon z aktywami, przez co ludzie znowu „poczują się” bogaci i będą wydawać pieniądze. Tylko co jeśli oni tych pieniędzy nie mają? Bo skoro by mieli to wydawaliby je obecnie i QE2.0 nie byłoby potrzebne. No dobra, załóżmy, że DJIA wzrośnie o 10% dzięki wpompowaniu gotówki w system. Jeśli Smith będzie chciał wydać zarobione (w postaci elektronicznego zapisu) pieniądze to będzie musiał sprzedać posiadane akcje na wyższych poziomach. Do zawarcia transakcji potrzebne są dwie strony – musi się znaleźć kupujący z wolną gotówką. Dla przypomnienia wykres sprzed paru tygodni o poziomie gotówki w portfelach mutual funds:

Gdzieś (nie mogę teraz odszukać) widziałem informację o tym, że obecnie średnia dźwignia dla funduszy hedgingowych to ponad 25. Oznacza to, że aktywa o wartości 100tys $ „pokryte” są gotówką w wysokości 4tys $. Reszta to długi i forexowa dźwignia. Spadek wartości aktywów o 4% powoduje kompletną stratę zainwestowanego kapitału i konieczność likwidacji pozycji. Na pocieszenie można dodać, że i tak fundusze wykazują się dużą ostrożnością, bo w roku 2007 bardzo łatwo można było znaleźć 50-krotną dźwignię ( http://www.roubini.com/roubini-monitor/173905/credit_derivatives_hedge__funds_and_leverage_ratios_of_50_the_credit_house_of_cards )

W Polsce zaangażowanie OFE (bo to właśnie one są głównymi „połykaczami” akcji) w akcje stanowi 35,7% z ustawowych 40% http://stojeipatrze.blogspot.com

Widać, więc doskonale że cały świat choruje na brak gotówki. Stąd pomysł na QE2.0. Tylko czy marne 600 mld $ rozłożone na kilka miesięcy będą w stanie zapewnić płynność potrzebną na utrzymanie wzrostów (albo chociaż powstrzymania spadków) na całym świecie? Na wykresie porównanie DJIA, miedzi HG.F, indeksu CRB. (towary) CR.F i indeksu dolara DX.F

Na pierwszy rzut oka widać prawie 100% korelację pomiędzy akcjami, miedzią (podobno ma doktorat z ekonomii, więc wrócimy do niej później) i towarami – ale dopiero od dołka w 2009 roku. Mamy wzrost od 2009 roku do kwietnia 2010, korektę i nowe szczyty kilka dni temu. Do układanki nie pasuje dolar – jak na razie linia trendu (po dołkach) została obroniona i jeśli założymy, że mamy za sobą fale I i II a także 1 i 2 z III to oznaczałoby to, że przed nami fala 3 z III – najbardziej dynamiczne umocnienie dolara za naszego życia… Cóż, jeśli miałoby się to ziścić, to akcje, surowce, towary skazane są na spadki. Równie głębokie i dynamiczne. A szanse na to, że GPW pójdzie pod prąd całemu światu, są żadne. Widać to, jeśli delikatnie prześwietlimy ostatnie rekordy – to głównie zasługa KGHM (miedź) i PKN (ropa). mWIG40 już się powoli odkleja, sWIG80 zupełnie został z tyłu. Jeśli sypnie się cały „płynnościowy” domek z kart – sypnie się i GPW.

Teraz trochę o technice i falach. Dlaczego ciągle upieram się, że mamy do czynienia z korektą w bessie a nie hossą? Powody przedstawię na wykresach. Po pierwsze fale i stary dobry RSI.

Pomimo 20-miesięcznej „hossy” RSI nie zdołał wyjść powyżej 68 pkt. Poziom ten, jak widać na wykresie, oddziela bessę od hossy. I dlatego właśnie uważam, że mamy do czynienia z korektą bessy a nie hossą.

Po drugie dywidenda. O starej dobrej dywidendzie też rzadko, kto pamięta, bo przecież mamy do czynienia ze spekulacją a nie inwestowaniem. Stopa dywidendy dla WIG wynosi 0,92%:

Maksymalną wartością było 4,15% w lutym 2009 roku, co moim zdaniem jest wartością na poziomie średnio zadowalającym. Dla porównania historyczne wartości dla SP500:

Obecna wartość to 1,82% a minimum na poziomie 1% ustanowione zostało w roku 2000 – początek wielkiego rynku niedźwiedzia. Historycznie rynek niedźwiedzia kończył się wartościami, powyżej 7%, więc mimo najszczerszych chęci wartości 3% (dołek z 2009) nie kwalifikuje się jako dołek dołków. Po drugie, jeśli słyszycie, że polskie akcje są super tanie, rynki wschodzące to przyszłość a USA jest passe…. DY dla WIG to 0,92%; dla SP500 to 1,82%, więc chyba jest zupełnie odwrotnie.

Po trzecie fundamenty. Pojawiają się opinie, że to dopiero początek fali wzrostowej, że kasa z FED zapewni wzrosty na całym świecie, że recesja to przeszłość a zbawienna hiperinflacja wszystko załatwi i z długów cały świat po prostu wyrośnie. Jak pisałem w poprzednim wpisie: nigdy nie było i nie będzie „darmowego lunchu”! Interwencje jeszcze nigdy nie odwróciły jakiegokolwiek trendu na rynkach. Jeśli Bernanke łudzi się, że zatrzyma delewarowanie i procesy deflacyjne swoimi śmiesznymi (QE to ostatnie pociski jakie mu zostały, bo przecież nie obniży stóp do wartości ujemnych) interwencjami to jest w błędzie. A nawet do niego dotarło, że inflacja i deflacja to procesy, które zachodzą w głowach, ponieważ mówił, że QE2.0 ma wywołać OCZEKIWANIA!!!! inflacyjne, a pompowanie balona kredytowego i wzrost cen pojawi się automatycznie.

Widać doskonale, że „przewagę moralną” mają ci, którzy posiadają gotówkę. Nie kontrakty na ropę, bawełnę czy cukier, albo akcje Apple czy Coca-Coli… Spekulacyjny świat goni resztkami sił, ponieważ cierpi na chroniczny brak kasy… A ci którzy tą kasę mają… cóż już teraz każą sobie za nią słono płacić. Szczególnie dobrze widoczne jest to na przykładzie spreadu pomiędzy obligacjami PIGS i Irlandii a obligacjami Niemieckimi:

Do tego oprocentowanie amerykańskich 10-latek:

Od dołka w 2008 roku mamy śliczną 5-falową strukturę wzrostową, po której nastąpiła korekta. Potwierdzeniem trendu wzrostowego będzie wyjście powyżej 4%. Skutki będą następujące:

1.FED zostanie zmuszony przez rynek do podniesienia stóp procentowych.

2.Automatycznie wzrośnie oprocentowanie papierów Niemiec, Japonii – kraje względnie bezpieczne

3.Jeszcze bardziej wzrośnie różnica pomiędzy papierami bezpiecznymi a ryzykownymi, a także koszt ich ubezpieczenia (default swap)

4.Kraje takie jak Irlandia czy Grecja (w pewnym stopniu również Polska) w pewnym momencie nie będą w stanie obsłużyć zadłużenia, więc ogłoszą niewypłacalność

5.Panika na rynkach – ucieczka z aktywów w gotówkę

6.Wracając do punktu pierwszego – jeśli FED będzie zmuszony podnieść stopy procentowe (jest bankiem, więc nie będzie chciał zbankrutować rozdając kasę za darmo) zdusi to zupełnie plany ekspansji kredytowej – fiasko QE2.0

Doradzano mi powrót do realiów i akceptację silnego trendu wzrostowego. Cóż, realia są takie jak przedstawiłem powyżej, a trend wzrostowy akceptuję – ale tylko i wyłącznie jako korektę bessy.

Zanim zakończę wykresami, jeszcze kilka słów o sentymencie. Najpierw delikatny rys historyczny: Pod koniec lat 90-tych poprzedniego stulecia zaczęły pojawiać się artykuły o „Nowej Gospodarce” http://en.wikipedia.org/wiki/New_economy W skrócie, to opieranie wzrostu w krajach rozwiniętych głównie o usługi oraz uwaga: „asset based economy”. Dobrobyt zapewniać miała aprecjacja giełd i nieruchomości, przez co posiadacze aktywów permanentnie by się bogacili. Takie gospodarcze perpetum mobile. Lata 2001 i 2007-2008 boleśnie zweryfikowały tą koncepcję, jako kompletnie bzdurną.

Obecnie obserwujemy nawrót do „nowej gospodarki”. Otwarcie mówi się o pompowaniu aktywów, aby zapewnić ludziom spokojny sen i bezpieczeństwo. Może nie byłoby to aż takie rażące, jeśli pochodziłoby z ust kilku marginalnych spekulantów, ale jeśli słyszymy to z ust ludzi, którzy teoretycznie powinni troszczyć się o dobrobyt, nasze pieniądze i naszą przyszłość, to jest to co najmniej przerażające.

Z polskiego podwórka mam dwie obserwacje. Pierwsza to nachalna reklama platform Forexowych. Już chyba każda instytucja finansowa oferuje takową swoim obecnym klientom a także za wszelką cenę stara się przyciągnąć nowych. Spekulacja ma być motorem napędowym dla bogactwa Narodu! Ba, nie tylko banki i domy maklerskie wmawiają to społeczeństwu. Pojawiła się też kampania społeczna http://rewolucjawinwestycjach.pl/?gclid=COzY6OnGgqUCFV_92AodDjsKNw finansowana z Funduszu Innowacyjna Gospodarka, a także ze środków unijnych, której celem jest propagowanie wśród społeczeństwa spekulacji finansowych. Taaaaak…. Pamiętacie opcje walutowe i skutki ich stosowania przez przedsiębiorstwa? Idę o zakład, że skutki dostępności i zaangażowania społeczeństwa w Forex będą dużo poważniejsze i nic pozytywnego z tego nie wyniknie. Może poza wzrostem świadomości ryzyka, bo obecnie przeważa pogląd, że na „giełdzie to tylko można zarobić”.

Na koniec parę wykresów:

Miedź

WIG interwał godzinowy

Na wykresie miedzi mamy prawie kompletną strukturę. Różne projekcje nakładają się na poziomie 401$. Jeśli ten poziom pęknie, następny jest poziom 414-415$. Radzę obserwować rozwijający się trójkąt (trójkąty ZAWSZE są przedostatnimi falami w danej sekwencji) i to co po nim nastąpi. Jeśli ceny szybko cofną się można będzie uznać, że wzrost się zakończył.

Z kolei WIG ma silny opór na poziomie 48,000 i prawie kompletną strukturę fal. Jeśli oznaczenie jest poprawne, najbliższe 2-3 dni powinny być konsolidacją w okolicach szczytów, a później wystrzał popytu, który zostanie szybko zanegowany. Wsparciem jest poziom 45,515 – dołek fali ii z 5. Jeśli zaobserwujemy rozwój trójkąta i wybicie w górę, wsparciem stanie się dołek fali iv z 5

© pablo

~song_mun • 7 listopada 2010, 17:31 !

Ech Pablo,

"Od dołka w 2008 roku mamy śliczną 5-falową strukturę wzrostową, po której nastąpiła korekta".

Problem w tym, że ani na futures na UST ani na samej rentowności nie uświadczysz piątek na wykresach intraday (pooglądaj sobie!), cała struktura piątką więc być nie może. Także na tym Twoim wykresie masz wyraźne nachodzenie na siebie fal 1 i 4 w obrębie III (jesli zakładać, że w 2008 był koniec fali V, tak, jak Ty to robisz) - coś więc jest wyraźnie nie tak z Twoim oznaczeniem...

"Gdzieś (nie mogę teraz odszukać) widziałem informację o tym, że obecnie średnia dźwignia dla funduszy hedgingowych to ponad 25."

I co z tego? Jesli operujesz na futures na rynku stopy procentowej (fed funds rate czy short sterling), to dźwignia tam stosowana jest rzędu 100-200, co wynika ze specyfiki rynku.

Hedge działający tylko na tym rynku z dźwignią 25 jest w istocie bardzo bezpiecznym hedge i większość trzyma w gotówce.

To o niczym nie świadczy - pokaż na jakim rynku mają taką dźwignię, wtedy dopiero ta informacja jest coś warta.

Na koniec cytat, ktory powinieneś sobie mocno wibć do głowy. Ktoś kiedyś spytał Jesse Livermore'a "Jest pan bykiem czy niedźwiedziem?"

Ten odrzekł:"Ani tym, ani tym - zawsze staram się być po właściwej stronie".

Brak awatara

~Jednym okiem • 7 listopada 2010, 21:27 !

Pablo,

Zgadzam się w punkcie 1-5 lecz kiedy to nastąpi ??? oto jest pytanie ....

pozdrawiam :))

Brak awatara

~Ciułacz z Money • 8 listopada 2010, 01:49 !

Po trochu to by wyglądało że konkluzję już znasz wcześniej od analizy i tak chcesz dorobić do tego teorię.

Miedzy innymi piszesz , cytuję:

Doradzano mi powrót do realiów i akceptację silnego trendu wzrostowego. Cóż, realia są takie jak przedstawiłem powyżej, a trend wzrostowy akceptuję – ale tylko i wyłącznie jako korektę bessy.

Koniec cytatu.

Zawsze byłem przekonany że trend wzrostowy to normalność i jest on przerywany większymi czy mniejszymi korektami, czasem nazywanymi bessami.

Ale nic nie wiadomo możne powrócimy do jaskiń jak tak dalej by trwała bessa.

Do tego teoria że mogą zbankrutować takie kraje jak Irlandia czy Grecja (w pewnym stopniu również Polska). Praktycznie tak się nigdy nie stanie, mogą zubożeć , przez dewaluacje własnej waluty i wykupu lokalnego kapitału przez mocniejsze waluty, lub inne mechanizmy co jeszcze nie znamy ale w wyjątkowych sytuacjach mogą być podjęte. Wszelkiego rodzaju bankructwo to nikomu nie jest na rękę i z tego względu np w Stanach gdzie bardzo łatwo zrobić osobiste bankructwo banki nie naciskają na swoich klientów aby ogłosili niewypłacalność po mimo że nawet ponad rok nie spłacają hipotek.Jak osobnik ogłosi niewypłacalność to bank musi zapisać stratę czyli ubytek kapitału, a jak tylko nie spłaca do mu kapitału nie obędzie a jeszcze zapisuje w zyski naliczane odsetki za zwłokę i inne karne opłaty.

Wygląda że wszedłeś w gęsty las i chcesz go ocenić, ale jesteś w gąszczu osaczony co nie możesz zrobić kroku ani w prawo ani w lewo i niby widzisz dużo drzew ale aby ocenić cały las to lepiej to zrobić z pewnego dystansu, np z helikoptera.

Wiele jeszcze by pisać, ale się nie zrażaj przez takie analizy to Ci się wyrobi lepsze rozeznanie w funkcjonowaniu ekonomi powiązanej z polityką.

Pozdrawiam

Brak awatara

pablo • 9 listopada 2010, 14:04 !

@song-mun

W zależności od wykresu (obligacje/oprocentowanie) od dołka mamy 5 lub 3. Jeśli nawet zakwalifikujemy to jako 3, to i tek możliwa jest korekta 3-3-5, krótą sugerowałaby 5 na innych wykresach (5-3-5). A na 10us 4 nie zachodzi i 1.

Dłubiąc w poszukiwaniu dźwigni hegde fundów dowiedzialem się jednej rzeczy - oni naprawdę rzadko cokolwiek o sobie ujawniają. A załużmy że masz 1 kontrakt fw20 (wartość 27,500 zł) i jeden kontrakt na spadek USD (watość 28,000 zł). W sumie masz portfel o wartości 55,500. 4% z tego to 2,220 zł. Jeden dzień i spadek FW20 o 2% (co mieście się we wszystkich normach) to 55 pkt. Dolar w tym samym czasie spokojnie zyska 1% - 280 zł. Ew stroaty to 550 280= 830 zł.

2,200-830= 1370 zł. Nie wydaje mi się, więc że jest to bezpieczny poziom zabezpieczenia.

Jesse Livermore wielkim traderem był. Co do tego nie ma najmnijeszych watpliwości. Fortuny dorobił się kilkukrotnie, ponieważ kilkukrotnie bankrutował. A żywota dokonał strzelając sobie w głowę. I o ile jego techniki traderskie są proste i skuteczne, to nie chciałbym aby został moim idolem.

@Jednym okiem nie wiem kiedy nastąpi. Może wcale. Ale prawdopodobieństwo wystąpienia oceniam wyżej niż uniknięcia.

@Ciułacz - trend wzrostowy jest naturalny. To oczywista oczywistość. Związane jest to z postępem, przyrostem naturalnym itp. Co wcale nie neguje występowania rynków niedźwiedzia, które są następstwem nadmiernego wzrostu wycen. A siła i czas trwania tych korekt są różne - czasami krótkie/długie czasami płytkie/głębokie. Ja myślę, że obecna jeszcze się nie skończyła bo problemy które ją wywołały nasiliły się jeszcze bardziej a nie zostały przezwyciężone.

Bankructwo Irlandii nikomu nie jest na rękę - i co z tego? Bankructwo jakiejkolwiek firmy nikomu nie jest na rękę - inwestor traci kapitał, ludzie pracę, wierzyciele pieniądze, skarb państwa wpływy z podatków.... A zdarza się to bardzo często - ponieważ jest NATURALNE. Z mapy świata znikały takie potęgi jak Rzym, Egipt, Habsburgowie, Imperium Ossomańskie.... I co? Świat idzie dalej. Oczywiście w czasach w których następowały owe wydarzenia wydawało się to niedorzeczne i niemożliwe, ale i tak wystąpiło. Więc takie kraiki jak Irlandia czy Grecja -- za kilkadziesiąt lat i nikt już nie będzie tego pamiętał.

Mówisz, że ekonomia funkcjonuje w powiązaniu z polityką. To fakt. Polecam to: http://en.wikipedia.org/wiki/Panic_of_1907 z tym, że zamiast Knickerbocker Trust wstaw FED Primery Dealers (Goldman, BoA, Citi....). Bardzo możliwe, że czeka nas taki sam scenariusz. Tylko że globalnie.

pzdr

pablo

Dodawanie komentarzy dostępne jest tylko dla zarejestrowanych i zalogowanych użytkowników. Zarejestruj się by móc skomentować ten wpis.

Profil

Analityk: pablo

  • + statystyki

  • + o sobie

Shoutbox: pablo

 

« Archiwum: Sierpień 2019 »
PoWtŚrCzPtSoNd
01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031