pablo: 16 października 2010, 15:02 ! . 7039

Czy Kowalski może przechytrzyć Goldman Sachs...?

Na początku wszystkim należą się przeprosiny. Po pierwsze rynkowi, za to, że zamiast słuchać, co ma mi do powiedzenia, starałem się powiedzieć rynkowi, co ma robić. Po drugie Wam, za błędną analizę i prognozę, samemu sobie, za (chwilowy) brak profesjonalizmu, a na koniec z góry przepraszam wszystkich, którzy poczują się obrażeni dzisiejszym wpisem. Nie jest moją intencją obrażanie nikogo (poza wąską grupą społeczeństwa), lecz jedynie dokładny opis rzeczywistości.

Teraz spokojnie można przejść do rynku.

Na początek chciałbym nieco wyjaśnić aktualny sentyment uczestników rynkowych i często sprzeczne informacje napływające z rynków.

Chciałbym wrócić dziś do „ściany strachu”, po której miałyby się wspinać ceny. Głównym kontrarianinem świata jest Mark Hulbert (marketwatch.com), który śledzi sentyment rynkowy na podstawie kilkuset newsletterów pochodzących od zarządzających funduszami inwestycyjnymi. Tutaj cytat z ostatniego artykułu Mark’a Hulbert’a:

“…One of these positive omens is sentiment among short-term stock market timers. Even though the market is only slightly lower today than late April, the mood currently is a lot more cautious, if not downright pessimistic. This is bullish, from a contrarian point of view, since it suggests that there is a robust wall of worry for the market to continue climbing.

Consider the average recommended equity exposure among a subset of short-term stock market timers tracked by the Hulbert Financial Digest (as measured by the Hulbert Stock Newsletter Sentiment Index, or HSNSI). It now stands at 25.9%...”

25,9% oznacza, że zarządzający SUGERUJĄ, aby zaangażowanie w akcje wyniosło 25,9%. Teoretycznie, powinni oni zacząć od siebie i stosować się do swoich przemyśleń. Oznaczałoby to, że brakujące 74,1% to gotówka, która leży sobie spokojnie i może zostać w każdej chwili wprowadzona na rynek, przez co wyceny eksplodują w górę. Prawda, że logiczne?

Nie do końca… 25,9% to poziom sugerowany przez PROFESJONALISTÓW dla AMATORÓW. Wiem, ze na razie to nie ma sensu, ale rozjaśni się po następującym wykresie. Wykres znalazłem tutaj: http://home.comcast.net/~RoyAshworth/Mutual_Fund_Cash_Levels/Mutual_Fund_Cash_Levels.htm

Przedstawione na nim jest RZECZYWISTE(!!!!) zaangażowanie funduszy inwestycyjnych w aktywa:

Ostatni odczyt udziału gotówki w portfelach to 3,4%, który jest najniższą wartością notowaną w całej historii badań. Cała reszta ta różnego rodzaju aktywa: akcje, złoto, towary, ropa naftowa, miedź itp… Oznacza to ni mniej ni więcej niż to, że fundusze (mutual funds) prawie WSZYSTKIE dostępne środki zapakowały w spekulacje. Zostawili sobie troszkę gotówki na bieżące wydatki i bonusy. Specjalnie mówię spekulacje. Inwestorem może być, bowiem osoba, która rozsądnie buduje portfel, zwraca uwagę na stopę dywidendy, otoczenie rynkowe itp… Cała ta „hedge banda” z inwestowaniem wspólnego nie już prawie nic.

Więc skąd bierze się taka dysproporcja!? Z jednej strony profesjonaliści mówią, żeby być ostrożnym i tylko jedną czwartą środków lokować w akcjach a z drugiej strony mamy ich rzeczywiste zaangażowanie na poziomie 96,6%!!!!

I tak dochodzimy do fenomenu, jaki można obserwować na całym świecie na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy. W skrócie wygląda to tak, że władcy (rządy, ministrowie, prezydenci itp…) oraz „profesjonaliści” od finansów wiedzą najlepiej co jest dla świata najlepsze i jak zapewnić temu światu dobrobyt. Kilka przykładów:

1.Prezydent Obama mówi, że jego rządy ocaliły USA od recesji, bo ta szybko się skończyła i było w miarę bezboleśnie.

2. Ben Bernanke ocalił system finansowy całego świata aplikując QE1.0, ale mimo to aplikować będzie wersję 2.0 ponieważ inflacja nie jest na satysfakcjonującym poziomie,

3. Banki inwestycyjne z radością przyjęły zapowiedzi szefa FED o QE2.0 i już cieszą się na myśl o wypełnieniu zadania polegającego na wzroście inflacji – w wolnym tłumaczeniu będą miały więcej pieniędzy na podtrzymanie wycen na obecnych poziomach (ew. podciągnięcie ich wyżej)

4. W Polsce mamy premiera Tuska walczącego z dopalaczami z takim zaangażowaniem, że podejrzewać go można o ich zażycie

5. Minister Rostowski z kolei przypisuje sobie i rządowi chwałę, za ocalenie Polski i przeprowadzenie jej przez burzliwy czas z dynamiką PKB w kolorze zielonym.

6. NPB najpierw martwił się o słabą złotówkę i groził interwencjami. Teraz przebąkują o zbyt silnym złotym. (o interwencjach jeszcze nie słychać)

7. Nawet w lokalnych gazetach mamy przykłady arogancji i buty władców. W województwie lubuskim na pytanie o ocenę własnych dokonań wszyscy wystawili sobie „szóstki”. Obok jest sondaż, w którym 60% mieszkańców, władzę ocenia źle, lub bardzo źle.

Przykłady można mnożyć, ale wnioski ciągle są takie same. Im wyżej w światowej, krajowej, lokalnej hierarchii znajduje się jakaś osoba, tym bardziej oderwana jest ona od rzeczywistości, która ją otacza. I tym silniejsze jest przekonanie tej osoby o tym, że ona wie co robi, wie co jest dobre i słuszne, a maluczcy tego świata niech siedzą cicho i nie przeszkadzają.

Moim zdaniem tylko w taki sposób wyjaśnić można fenomen, od którego zacząłem dzisiejszy wpis. „Profesjonaliści” siedzą w spekulacjach po uszy, ale szaraczkom zalecają ogromną ostrożność, ponieważ po pierwsze myślą o sobie jak o finansowych bogach, a po drugie traktują indywidualnych inwestorów jak półgłówków. Doskonały przykład to podcast dostępny tutaj: http://www.thisamericanlife.org/sites/all/play_music/play_full.php?play=415 Audycja jest dość długa – najważniejsze dla nas to czas pomiędzy 6 a 20 minutą audycji. Jest tam rozmowa dziennikarzy z bogami z Wall Street, która doskonale oddaje to, o czym piszę powyżej. Zachęcam – naprawdę watro.

O członach światowej „hedge bandy” można powiedzieć wiele. Że są chciwi, aroganccy, bezduszni, zaślepieni pieniądzem… ale nie wydaje mi się że są oni głupi. Oni wiedzą, że obecne wyceny są z księżyca i że brakuje im gotówki na ich podtrzymywanie na aktualnych poziomach. Stąd też zalecenia Goldman Sachs o zaaplikowaniu QE2.0 i radość z akceptacji tego planu. Wiedzą oni też, że zyski trzeba będzie zabezpieczyć na jakimś poziomie. Przez to zalecają ostrożność (ludzkie odruchy?) indywidualnym inwestorom, ponieważ wiedzą, że indywidualny inwestor może nie zdążyć się odpowiednio szybko wycofać. Oni jako profesjonaliści zrobią to na czas i pozbędą się aktywów. Proste i logiczne…

Tylko, kto te aktywa będzie kupował?! Skoro fundusze już całą gotówkę zapakowały w spekulacje, to innemu funduszowi swoich aktywów nie sprzedadzą, bo wszystkie siedzą w tym samym bagnie po uszy. Brak płynności sprawi, że nadejdzie taki dzień, w którym giełdy zanurkują nawet o 10% w dół. Gdy pojawi się panika, spowodowana zatorem w płynności, „hedge banda” aktywa gromadzone przez długie tygodnie będzie starała się wyrzucić w ciągu kilku godzin. A taki dzień nadejdzie. Może nie w tym tygodniu, czy miesiącu, ale nadejdzie. A wtedy lepiej obserwować to wszystko z boku.

A czy można cały ten aspekt psychologiczny wyjaśnić stosując fale Elliott’a…? Moim zdaniem można. Trzeba odnieść się do „osobowości” każdej z fal i poszukać fali, której osobowość najlepiej oddaje aktualną sytuację. Moimi kandydatami są fale 2 i B. Obie te fale są falami korekty, a pisze się o nich tak: (moje tłumaczenie z ang na podstawie „Elliott Wave Principle”)

Fala 2 (przerobiona na rynek niedźwiedzia) – często koryguje bardzo dużą część fali 1, tak że zyski z fali 1 znikają prawie całkowicie. […] w momencie jej zakończenia inwestorzy są przekonani, że rynek byka powrócił i zostanie na dłużej. Fala 2 często kończy się małymi obrotami i słabą zmiennością, sugerując, że presja ze strony kupujących wygasa.

Fala B – fale B są „fałszywkami”. Są one pułapką na naiwne byki, rajem spekulantów, orgiami zadziwiających toków rozumowania lub wyrazem durnego samozadowolenia różnorakich instytucji. Lub wszystkich tych rzeczy jednocześnie. Często skupiają się na wąskiej grupie spółek, występuje brak potwierdzenia szczytów pomiędzy indeksami, rzadko są silne technicznie i niemal zawsze skazane są na całkowite zanegowanie wzrostów przez falę C.

Brzmi znajomo…?

Fala 3 lub C jest z kolei falą „rozpoznania” rzeczywistości. I jej akceptacji. Początkowo niechętnie, a później już akceptacji ze wszystkimi jej konsekwencjami. W tym przypadku fala 3/C będzie falą spadkową, co sprawi, że poza gotówką, nie będzie ŻADNEJ bezpiecznej przystani.

Dziś nie będę umieszczał wykresu WIG, ponieważ nie mam pewności, co do znaczenia fal. Oscylatory, które przedstawiłem w poprzednim wpisie wyglądają jeszcze groźniej niż kilka dni temu. Najgorzej wyglądają akcje banków, najlepiej akcje PKN. Postaram się popracować nad oznaczeniem w ciągu najbliższych dni i jak tylko będę czuł, że ma ono sens i spełnia wszystkie założenia teoretyczne, to bezzwłocznie je umieszczę. Jednak fala wzrostowa na WIG nie wygląda na zakończoną i spodziewałbym się co najmniej jeszcze jednego wystrzału popytu.

© pablo

~anonim • 16 października 2010, 22:57 !

tak, jeszcze wystrzał może być aby rozgromić misie, wszyscy juz mówią o korekcie więc aby się nie zdziwili jak mafia bankierów podciągnie indeksy jeszcze o 5 % aby wytrzepać niedźwiadki.

Brak awatara

~marjan • 17 października 2010, 09:29 !

pablo popraw bo chyba zjadles jakis wyraz ;) - Koniec pierwszego akapitu pod wykresem: "Cała ta „hedge banda” z inwestowaniem wspólnego nie już prawie nic."

Brak awatara

pablo • 17 października 2010, 09:45 !

@marjan - nie ma możliwości edycji tekstu, niestety :( sorki za literówkę

pablo

~anonim • 17 października 2010, 14:03 !

Czy to zaangażowanie funduszy w aktywa jest wiarygodne ? I jaka jest data tej informacji ? Jeśli tak jest faktycznie obecnie to nie ma żadnych szans na dalsze wzrosty chyba, że mali naiwni inwestorzy dadzą się skusić medialnej propagandzie i zaczną coś kupować, ale to mało prawdopodobne bo w USA indywidualnie inwestorzy od 3 lat trzymają się z dala od giełdy .

Brak awatara

pablo • 17 października 2010, 14:22 !

@anonim

wydaje mi się że wiarygodne, bo spotkałem się z tą informacją w 2 różnych źródłach, a odczyt jest z 10/10/10

pablo

~marcin • 17 października 2010, 14:27 !

ad:

"(...) Cała reszta ta różnego rodzaju aktywa: akcje, złoto, towary, ropa naftowa, miedź itp… "

torchę inaczej interpretowałbym strukturę zangażowania Mutual Fund'ów,

moim zdaniem mamy do czynienia z gigantycznym zaangażowaniem w obligacje,

dlatego aktualnie działanie FED zgodnie z prawem Archimedesa wymusza migrację kapitału w stonę aktywów, o których wspominasz powyżej - ten proces dopiero się rozpoczął.

ot takie połącznie logiki i elementarnych praw przyrody.

Brak awatara

pablo • 17 października 2010, 14:41 !

@marcin

wydaje mi się, że proces jest w późnym a nie wczesnym stadium zaawansowania. Obecnie wszystko jest popularne - obligacje, towary, akcje, surowce... To nie jest normalna sytuacja. A nadal mam wątpliwości czy ten cały QE2.0 wypali. Już powszechne są opinie, o tym, że obywatelom wyrządzi więcej szkody niż pożytku. Zainteresowane są tylko i wyłącznie banki występujące jako "primary dealers" dla FED. Więc nie wiem, czy Amerykanie nie wywiozą Bernankego na taczkach. Znaczy, wywiozą go z pewnością, ale nie wiem jak szybko.

pzdr

pablo

~Wojtek • 17 października 2010, 15:49 !

Witam. W jednym miejscu piszesz:

"Cała reszta ta różnego rodzaju aktywa: akcje, złoto, towary, ropa naftowa, miedź itp… "

a w drugim

"Z jednej strony profesjonaliści mówią, żeby być ostrożnym i tylko jedną czwartą środków lokować w akcjach a z drugiej strony mamy ich rzeczywiste zaangażowanie na poziomie 96,6%!!!!"

Kilka akapitów wcześniej fundusze inwestowały jeszcze w towary, a potem już tylko w akcje? A co z obligacjami, na których jest teraz bańka spekulacyjna? Coś niedokładnie to policzyłeś...

Brak awatara

pablo • 17 października 2010, 17:43 !

@Wojtek,

To po kolei:

1. Widoczna gołym okiem jest korelacja na rynkach akcji, surowców, towarów i walut. Wszystko porusza się w rytm płynności wyrażonej w dolarach. Dolar w dół - wszystko w górę. Zastosowałem uproszczenie, które miało zasygnalizować zalecaną ekspozycję na ryzyko.

2. Obligacje to ciekawa forma inwestycji. Nie wiem jaki procent kreowanego pieniądza trafia na ten rynek. A może ludzie kupują je za oszczędności bo wydają im się w miarę bezpieczne? Ciekawie wygląda obecnie US10yield, gdzie zanotowano największe tygodniowe wzrosty od początku 2009 roku. Szczyt z początku lat 80-tych pokrywa się z początkiem spektakularnych wzrostów na S

pablo

pablo • 17 października 2010, 17:52 !

kontynuacja zjedzonego postu:

...wzrostów na S

pablo

pablo • 17 października 2010, 17:53 !

poddaje się - trzeci raz tego samego pisać nie będę

pablo

~Bmay. • 17 października 2010, 21:31 !

Z calym szacunkiem--zasadnicza niescislosc,otoz /../nie sa zaleceniami Goldman-Sachsa ale dyspozycja tzw.Tajnej Wladzy Swiata,nie mylic z G.Bilderberg--w nieodleglej przyszlosci to wlasnie G-S jest przeznaczony do finansowego odstrzalu--vide Lehman.B.Dlatego wlasnie na E.M tolerowane jest bezkarne rabowanie,oszustwa,korupcja,mordy etc.uprawiane przez gang G-S.

Brak awatara

pablo • 18 października 2010, 19:59 !

@Bmay

To, że GS zniknie z ziemskiego padołu jest prawie tak pewne, jak to że W20 spadnie w okolice 1000 pkt. To tylko kwestia czasu.

A temat Tajnej Władzy jest bardzo obszerny. I niestety wysoce prawdopodobny :(

pzdr

pablo

~JX • 18 października 2010, 21:42 !

W obecnej sytuacji wywołanie inflacji dolara ma chronić USA przed deflacją (przykład Japonii), z dodatkową korzyścią "roztopienia" chińskiego zadłużenia, które sięgnęło 2,65 biliona dolarów.

Tak patrząc, działania Bernankego et consortes wyglądają na wręcz przebiegłe i próbujące wystawić Chiny oraz resztę świata "do wiatru".

Wyścig USA-Chiny w wykupowaniu źródeł surowców na świecie jest zresztą widoczny od dłuższego czasu.

Trwają też próby zastąpienia dolara inną walutą i poszukiwania metod obrony przed obniżaniem jego wartości.

Brak awatara

pablo • 19 października 2010, 17:57 !

@JX

Myślę, że dolara jeszcze nie da się niczym zastąpić. A za parę lat czeka nas pewnie zapaść na wszystkich cywilizowanych walutach świata. Ale jeszcze nie teraz.

Teraz trzeba spłacać długi, których większość denominowana jest w dolarach.

A Bernanke choćby zzieleniał, nie wywoła inflacji. Deflacja jest faktem. Deflacja to niechęć ludzi do zadłużania się. A nawet jeśli FED przeleje kasę na kona BoA, czy GS, to nie zmieni to aktualnego trendu w społeczeństwie - a to jest oszczędzanie.

A pieniądze powstają z DŁUGU - żeby FED mógł "wydrukować" dolary, Skarb musi chcieć te dolary "sprzedać" Jeśli potraktujemy wybory na Łotwie (wygrana na hasłach oszczędzania!!!) jako pierwszą jaskółkę to nie wróżę długiej kariery drukarkom Bena B.

pzdr

pablo

~JX • 19 października 2010, 22:18 !

Pablo, celem wywoływania kryzysów jest umożliwianie i obniżanie kosztów przejmowania aktywów konkurencji. Dolar ma znaczenie tylko dlatego, że stanowi walutę rezerwową dla świata i kwotowane są w nim surowce. Na tym opiera się potęga USA i Izraela i to będzie bronione za wszelką cenę.

Saddama zniszczono dlatego, że chciał się wyłamać z tych rygorów, jednak coraz częściej dolar jest pomijany w handlu międzynarodowym.

Obecnie światowa finansjera straciła monopol na przejmowanie aktywów:

Dominowały takie informacje: http://tnij.org/dhpi

"Izraelscy businessmeni inwestują po całym świecie. Izrael może poszczycić się niesłychanymi sukcesami. Jak na razie zdobyliśmy gospodarczą niezależność

i wykupujemy Manhattan, Polskę i Węgry."

Pojawiają się inne: http://www.wprost.pl/ar/202472/Chiny-kupuja-Europe/

"Państwowa Agencja Rezerw Zagranicznych w Pekinie (SAFE) kupiła dług Madrytu za 400 mln euro – poinformował „Financial Times". Do Azji trafiło aż 14 proc. wszystkich sprzedanych obligacji 10-letnich. Wszystko wskazuje, że to dopiero początek zakupów papierów dłużnych, bo już przy tej transakcji Chińczycy deklarowali chęć zakupów za miliard euro. Według analityków to jedno z wielu zaplanowanych posunięć, które mają nie tylko umocnić pozycję Chin, ale także poprawić wizerunek tego kraju na rynku europejskim. – Wydatki Chin na świecie rosną coraz szybciej. W 2008 r. było to 48 mld dolarów, w 2009 r. około 50 mld dolarów, w tym roku ta dynamika będzie jeszcze większa. Kapitał pozwala im dziś wyjść na świat. Interesują ich sektory wysokich technologii, telekomunikacja, energetyka i surowce oraz ich przetwórstwo, transport morski, branża spożywcza – mówi Dominik Konieczny, ekspert Centrum Studiów Polska-Azja”.

Brak awatara

pablo • 19 października 2010, 22:40 !

@JX

cóż wierzę, że istnieją na świecie ludzie, którzy chcą się nachapać na krzywdzie innych. Ale nie wierzę, że ostatni kryzys został "wywołany". Kryzys który ciągle trwa jest pochodną kilkudziesięciu lat życia na kredyt w USA, Europie ... To że balon pękł, to naturalne następstwo jego przepompowania. Owszem, najwięcej stracą najbiedniejsi. A papiery jak będą 60-70% tańsze przejdą w silne ręce, które będą miały gotówkę.

To co dzieje się obecnie idealnie przypomina bąble z historii - pisałem o tym w moim pierwszym wpisie w tym portalu. http://pablo.analiza-gieldowa.pl/artykuly_analizy/352/zycie_spekulanta_to_nie_tylko_imprezy_i_.html

Rynkami żądzą na zmianę chciwość i strach. Dziś górą był strach - czy np wydarzyło się coś czym można wytłumaczyć 4% spadek ropy naftowej?

A jeśli Chińczycy zdecydowali się na pożyczenie kasy Hiszpanom, to niech się lepiej przygotują na możliwość bankructwa tego kraju. Podobnie jak wielu innych.

Dla mnie najbardziej porażająca jest swoboda z jaką mówi się o 160% długu w relacji do PKB, albo o 120%, 90%... tak jakby rozmawiano o wczorajszej pogodzie. Jakoś nikt się nawet nie zastanawia co oznacza słowo "dług". A oznacza ono tyle, że długi kiedyś się spłaca, albo ogłasza się niewypłacalność. Innej drogi nie ma.

Izrael wykupuje Polskę.... powiedz co ja mogę z tym zrobić - mogę ew ostrzec Rodaków, żeby uważali na swoje portfele, żeby to oni kupili akcje w dołku a nie ktoś inny.

pzdr

pablo

~JX • 20 października 2010, 16:54 !

Pablo, masz trochę lektury na wieczór:

"Jak wygląda więc ta banksterska metoda zdobycia władzy nad światem?

Precyzyjnie wyjaśnił to David Rockefeller w jednym krótkim zdaniu:

„Wszystko, czego teraz potrzebujemy to odpowiednio wielki kryzys, a wtedy narody zaakceptują nowy porządek świata.”

Wszystko, co dzieje się obecnie na naszych oczach, jest konsekwentną realizacją planu wywołania odpowiednio wielkiego kryzysu.

Przy czym ważne jest, że Rockefeller miał na myśli nie tylko kryzys finansowy czy gospodarczy.

Inscenizowane w przeszłości przez zachodnie służby zamachy terrorystyczne (zwłaszcza WTC) i nagłaśnianie w mediach co chwilę rzekomego zagrożenia kolejnymi zamachami ma wywołać kryzys poczucia bezpieczeństwa. Takie same zadanie ma nagłaśniane zagrożenie domniemanymi pandemiami, nowymi superbakteriami, gorączką Zachodniego Nilu, czy zmutowanymi komarami itp. Po prostu mamy się bać. Mamy czuć się śmiertelnie zagrożeni.

Główna rola w osiągnięciu celu, a więc doprowadzenia do światowej dyktatury banksterów i talmudystów – przypadnie jednak finansom i gospodarce.

Niezwykle ważne i istotne są działania mające doprowadzić do katastrofalnego ogólnoświatowego kryzysu finansowo-gospodarczego. Oznaki tego, że powoli do niego się zbliżamy widać gołym okiem. Wprawdzie ostatni kryzys finansowy niby został już opanowany, jednak kosztował on budżety państw zachodnich kolejne biliony dolarów zaciągniętych nowych kredytów. A te trzeba spłacać (z odsetkami) tym, którzy ten kryzys celowo sprokurowali. Dodatkowo, aby napędzić tzw. koniunkturę, Zachód zaciągnął kolejne gigantyczne kredyty. Je też trzeba będzie spłacać z odsetkami. Do starych, gigantycznych długów doszły więc nowe. Ale nie wszędzie kryzys udało się „opanować”. Grecję (kolebkę europejskiej cywilizacji) zniszczono i doprowadzono do bankructwa, a w kolejce za nią stoją już kolejne kraje – Hiszpania, Portugalia, Włochy, Polska, Irlandia i parę innych. Nawet „najbogatsze” kraje Unii – jak Niemcy, są monstrualnie zadłużone. Do całkowitego bankructwa i załamania się gospodarki Unii wiele już nie trzeba. Jeszcze kilka lat zadłużania się w takim tempie jak obecnie i będzie po zawodach. Załamią się wszystkie systemy zabezpieczeń socjalnych. Kasy emerytalne i tzw, kasy zdrowia będą puste. Czekają nas masowe bankructwa firm i gigantyczne bezrobocie. Głodne tłumy będą plądrować sklepy i hurtownie, a nawet grasować po wsiach, szukając jedzenia. Policja będzie często i chętnie używać broni palnej (Traktat Lizboński na to jej zezwala).

To taki właśnie odpowiednio wielki kryzys miał na myśli Rockefeller. Chodzi o to, aby ludzie sami zaczęli dopominać się wprowadzenia rządów silnej ręki. A wtedy pojawią się oni – zbawcy i dobroczyńcy ludzkości.

Na świecie zapanuje nowy, bankstersko-talmudyczny porządek".

To tylko drobny fragment. Nieco więcej jest tutaj: http://marucha.wordpress.com/

Są i inne źródła, zgodnie opisujące temat.

Brak awatara

pablo • 20 października 2010, 18:27 !

@JX

Kryzys finansowy został wywołany zarówno przez banksterów jak i klientów, którzy bez opamiętania zaciągali kredyty. I kryzys trwa. To co określa się mianem kryzysu finansowego to była jedna z początkowych odsłon tego samego bagna.

Porządek świata zmieni się - mam nadzieję że na lepsze.

Dzienniki Maruchy sobie daruję - jeśli w zakładce "przyzwoite witryny" jest nacjonalista.pl i Młodzież Wszechpolska, to dzięki, ale nie skorzystam.

A rządy silnych rąk będą pożądane społecznie, podobnie jak nacjonalistyczne i separatystyczne nastroje na całym świecie. Widać to już, a będzie tylko gorzej. Ostatnie załamanie gospodarcze doprowadziło do II Wojny Światowej. Chciałbym, żeby tym razem się bez tego obyło.

pzdr

pablo

~JX • 20 października 2010, 20:17 !

Ech, Pablo, wycofujesz się.

1. Każde źródło informacji, jeśli tylko jest wiarygodne, jest cenne. Przy obecnej, totalnej manipulacji ludźmi, nie można wyrobić sobie obiektywnego osądu rzeczywistości, odrzucając część, jako "niegodne" (Twoje "nie skorzystam" - dlaczego? Czy nie z obawy, że zburzy to Twój już ustabilizowany pogląd na wiele spraw?).

2. Piszesz "porządek świata zmieni się - mam nadzieję, że na lepsze".

Póki co, sytuacja pogarsza się. Ciągłe wojny, a u nas skrajna bieda:

http://biznes.interia.pl/szukaj/news/place-99-zl-na-dzien-wystarczy,1506738

Płace: 9,9 zł na dzień wystarczy? Poniedziałek, 4 października (14:11)

"Wskaźnik Dobrobytu", odzwierciedlający ekonomiczną kondycję społeczeństwa, od dziesięciu miesięcy poprawia się - poinformowało w komunikacie Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych. Czy jest tak dobrze? Niestety, wyraźnie widać, że ubóstwo się jednak poszerza. Jego cechą jest ogromne zróżnicowanie terytorialne i społeczne".

"2,2 mln Polaków (5,7 proc.) żyło w ubiegłym roku w skrajnym ubóstwie, na granicy minimum egzystencji, w warunkach prowadzących do biologicznego wyniszczenia. Jak wynika z raportu Głównego Urzędu Statystycznego, liczba Polaków znajdujących się w trudnym położeniu nieznacznie wzrosła w porównaniu z rokiem 2008".

Są jeszcze ci, którzy w poszukiwaniu chleba zmuszeni zostali do wyjazdu z ojczyzny za granicę:

http://www.bankier.pl/wiadomosc/Polacy-nie-przestaja-wyjezdzac-za-chlebem-2065018.html

3. Pisałeś też o bankructwach krajów - czy dotarłeś do informacji, kto jest wierzycielem?

Co do ludzkich cech - chciwości i strachu - one służą do perfekcyjnej manipulacji, w celu ogołocenia z pieniędzy.

Również pozdrawiam.

Chyba na tym kończymy?

Brak awatara

pablo • 20 października 2010, 21:50 !

@JX

Od początku:

Wierzę w istnienie wielu wpływowych gnojków na świecie. I jestem przekonany, że jest w interesie wpływowych gnoi leży utrzymywanie większości w strachu i ubóstwie. Więc jakiś tam Maruch nie zburzy mojego porządku świata. Ja po prostu nie jestem zainteresowany indoktrynacją - nieważne z której strony pochodzi.

9,9zł nijak nie można porównać do 80tys miesięcznie prezesa KGHM. Ale (patrz akapit wyżej) gnoi jest dużo i czują się zbyt pewnie - stąd moja nadzieja na zmiany na lepsze. Liczę na rewolucję, która nie pożre swoich dzieci i nie będzie mordować na oślep.

Odnośnie wierzycieli... Pisałeś w poprzednim poście, że są nim np. Chiny. Są też banki z całego świata, jest dług działający w obie strony (Niemcy Hiszpanii a Hiszpania Niemcom) ALE... dług może pochodzić tylko i wyłącznie z kreacji pieniądza, a bankiem który "stworzył" najwięcej pieniądza jest FED. Pieniądz tworzony jest z długu - aby powstał, chęć spłaty w przyszłości musi wyrazić społeczeństwo jakiegoś kraju (poprzez swoich przedstawicieli wybranych w wyborach). A pakowane to wszystko było w pompowanie balona inflacyjnego - obecna deflacja i kryzys to po prostu naturalne następstwo.

Śmiesznie, że przywołujesz emigrację, bo odnosi się to do mnie. Kilka lat mieszkałem za granicą i wiem jak to wygląda. I nie uważam że jest czymś nagannym, chociaż biorąc pod uwagę narastanie tendencji nacjonalistycznych na całym świecie, obecnie jest ona dużo trudniejsza niż kilka lat temu. Cały świat boryka się z zapaścią gospodarczą, więc znalezienie pracy nie jest łatwe, szczególnie jeśli trzeba zmierzyć się niechęcią na tle narodowościowym.

pzdr

pablo

mauro24 • 23 października 2010, 17:34 !

Witam,

Mam dla Ciebie Pablo dwie fajne rzeczy.

Pierwsza to odnośnie wyborów na Litwie i oszczędności ogłaszanych przez wybieranych.

Ogół traktuje Amerykanów jako hamburgerów i idiotów a tu proszę:

http://ewtrendsandcharts.blogspot.com/2010/10/thursday-after-close-updates_21.html

Fajny film reklamowy który mówi dobitnie jak drukowanie postrzegają Amerykanie.

Druga sprawa to stopa dywidendy. Obrazek który jest w tym artykule to w mojej opinii jedna z dwóch części.

http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/a8fe208e0bfeccc7.html

A tu jest obecna:

http://www.multpl.com/s-p-500-dividend-yield/

Trochę daleko od średniej stopy która występuje podczas długoterminowego dna.

Pozdrawiam

Brak awatara

Dodawanie komentarzy dostępne jest tylko dla zarejestrowanych i zalogowanych użytkowników. Zarejestruj się by móc skomentować ten wpis.

Profil

Analityk: pablo

  • + statystyki

  • + o sobie

Shoutbox: pablo

 

« Archiwum: Sierpień 2019 »
PoWtŚrCzPtSoNd
01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031